Menu
Gildia Pióra na Patronite

Bajka na dobranoc

na stromym brzegu czarna wierzba rośnie
z jednej gałęzi smętnie zwisa lina
pod drzewem wartko płynie struga srebrna
i żółte kwiaty wyzłacają zrąb
chmur brzuchy czarne przygniatają przestrzeń
tylko gawrony naruszają ciszę
dłonią dziewczyny rwane zioło złote
szepty zaklęcia i nuty bezgłośne
jego już nie ma zdjęli tuż po świcie
nocy przeklętej owoc nabrzmiały
została z miłością nigdy nie wyznaną
ustami spragnionymi ust marzenie grzeszne
gdyby wiedziała gdyby raz odważnie
wyznał pragnienie co spalało duszę
jego zabrali ona zbiera zioła
kiedy świt przyjdzie
ona go nie spotka

15 270 wyświetleń
143 teksty
8 obserwujących
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy!