Menu
Gildia Pióra na Patronite

Zaćmienie serca - cz. XX

loveforever

Szczerze mówiąc niespodziewałam się, że dojdę aż do tylu części. Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec, że jeszcze wena bedzie pchała mnie dalej w tym opowiadaniu.

***

Oddychając przerażająco trudno i szybko, poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kakao. Bowiem, kiedyś mnie ono uspokajało. Potem usiadłam na podłodze po turecku pijąc kakao właśnie oraz starając się oddychać w miarę normalnie. To jest chore – pomyślałam. – Moja miłość do niego jest chora. Nie minęło zbyt wiele czasu, a usłyszałam pukanie do drzwi. Bicie mojego serca oczywiście od razu przyśpieszało, czym się nie zdziwiłam. Było to po prostu do przewidzenia. Nie chciałam tego, bo tyle czas przed tym uciekałam. Bardzo powolnymi krokami podeszłam do drzwi, słysząc jeszcze parę razy pukanie. Chwilę musiałam się zastanowić czy aby na pewno chcę otworzyć te drzwi. Przekręciłam kluczem i pociągnęłam za klamkę. Planowałam patrzeć w dół, ale moje oczy od razu skierowały się prosto w jego, odmówiły mi posłuszeństwa tak samo jak serce i oddech. Moje ciało znieruchomiało. Stałam tak przed nim, a on przede mną i chyba oboje nie wiedzieliśmy co mamy zrobić. To był on. Ten sam, którego widziałam przed prawie trzema laty. Prawie nic się nie zmienił. Nadal tak samo na mnie patrzał, nadal był tak samo uśmiechnięty. Tylko ten uśmiech był trochę sztuczny. Zupełnie, jakby go wymuszał. Zamiast powiedzieć żeby wszedł, pokazałam mu to gestem dłoni. Jednak on zaproponował, abyśmy się przeszli. Po chwili przystałam na jego propozycję. Ubrałam buty i wyszliśmy na podwórze, poczym pokierowaliśmy się w ciszy w stronę parku.
- Dlaczego wróciłeś? – zapytałam go.
- Bo nie mogłem… nie mogę tak dłużej. Myślisz, że jak długo wytrzymałbym bez Ciebie?
- Całe życie?
- Dusiłem się bez Ciebie. Każdy jeden dzień wydawał się być bezsensu.
- Więc dlaczego mi to zrobiłeś?
- Próbowałem Cię chronić.
- Chronić? Przed czym?! – krzyczałam, patrząc mu się prosto w oczy. – Jak mogłeś mi to zrobić, do cholery?
- Tak bardzo mi…
- Przykro?
- Tak, przykro. Posłuchaj mnie. Musiałem Cię chronić. Nie chciałem i nadal nie chcę, aby Ci się coś stało. Rozumiesz?
- Nie, nie rozumiem. Nie mogę zrozumieć tego, że zostawiłeś mnie, żeby mnie chronić. Gdybyś chciał mnie chronić… byłbyś przy mnie.
- Pamiętasz kim albo może czym jest mój ojciec? – zapytał, jakby myślał, że jestem głupia lub może jakbym miała słabą pamięć.
- Pamiętam to, ale co z tego?
- Właśnie to jest dla Ciebie niebezpieczeństwem – próbował mi wyjaśnić.
- I co z tego? Uważasz, że ma to dla mnie jakieś znaczenie? Myślisz, że bałam się być z Tobą, przebywać?
- A nie?
- Nie. Myślisz, że moje słowa, w których kiedyś mówiłam, że Cię kocham były puste?
- Nie, nie uważam tak. Jednak powinienem Cię chronić. Chociażby przed samą sobą. Nie powinnaś była mnie kochać.
- Skoro nie powinnam to dlaczego tutaj wróciłeś?
- To, że nie powinnaś, nie znaczy, że i ja przestałem coś do Ciebie czuć.
- Właśnie w tej chwili powinnam pokazać Ci, gdzie jest teraz Twoje miejsce, wiesz o tym?
- Zdaję sobie z tego sprawę. Więc dlaczego tego nie zrobisz?

9857 wyświetleń
121 tekstów
2 obserwujących
  • 28 November 2011, 21:05

    Dziękuję za Waszą opinię. Również mam taką nadzieję i nadzieję, żę to jeszcze nie koniec. :)

  • Albert Jarus

    28 November 2011, 18:53

    Witam i składam gratulację z powodu XX części. Mam nadzieję, że nie ostatnia. Wiem, że nie zawsze zostawiam komentarze, ale nie znaczy to, że Cie nie sledze. Świetnie i bardzo przyjemnie sie czyta twoje teksty. Czekam na więcej :)

  • bogini

    28 November 2011, 16:18

    fajne :D