Menu
Gildia Pióra na Patronite

BYŁEM NA KONCERCIE CZ. III

fyrfle

fyrfle

Czy jest to bałwochwalstwo - uczestnictwo w takim koncercie? Na pewno tak. Bo na mszę w niedzielę nie idziemy z takim zaangażowaniem, z taką radością, z takim oczekiwaniem, z taką ekscytacją. Nie uczestniczymy w niedzielnej mszy, ani żadnej innej z taką płomienną euforią. Tak całymi sobą nie dostępujemy tak szczęścia. W życiu codziennym nie kierujemy się niedzielnymi czytaniami ze Starego Testamentu i z Ewangelii, tylko frazami Krzysztofa Grabowskiego zwanego Grabażem, który pisze poezję tekstów piosenek zespołu Strachy na Lachy, które codziennie słuchamy z krążków CD, z kanału YouTube, czy raz dwa razy do roku spijamy z jego ust w czasie wspólnie śpiewanych koncertów. Ma to swoje dobre zakończenie, bo uświadamiamy sobie, że tak żarliwie powinniśmy wychodzić w relację z Jezusem. I potem staramy się rozważać te niedzielne czytania ze mszy, zwłaszcza wspólnie z Dominikanami z Łodzi. I jeszcze staramy się do tego dodać modlitwę. Krótką, przemyślaną, nie narzekającą, dziękująco-proszącą. By nie zawracać głowy za bardzo Bogu. I bez pośredników. No chyba, że to cytat z Grabaża, a więc boska sura - dzień dobry, kocham Cię.

A sam koncert? Właśnie sobie uświadomiłem, że to jest być może jedna taka szansa na sto, kiedy my przedstawiciele "ciemnogrodu" przezywamy wspólnotę z "rodem lemingów". Kiedy łączą nas w tym koncercie te same dygoty uwielbienia dla miłosnych piosenek i rytmów zespołu Strachy na Lachy. Zaraz potem jestem jak Bill Clinton, co to palił, a się nie zaciągał, bo do piosenki "Sznury Aut", tylko tańczę, a nie śpiewam, bo to piosenka wyrażającą poparcie dla tak zwanego strajku kobiet, czyli mordowania dzieci nienarodzonych. To wielka hipokryzja z mojej strony, ale nie umiem nie przeżywać ekstazy koncertów Strachów na Lachy.

Dlatego powiem: koncert był bardzo bardzo bardzo udany, tak ze strony zespołu, jak i publiczności. Wielkie dwugodzinne widowisko ze strony muzyków, techników i nas publiczności! Przyjemnie było w tym wydarzeniu uczestniczyć. Patrzeć i słuchać, jak wszystko nabiera ruchu, kształtów, emocji, jak rodzi się śpiew i nabiera wigoru i głośności. Jak narasta szczęście, jak rozchodzi się radość, jak miłość sprawia, że ludzie rzucają się wzajem w ramiona, całują, śpiewają, mimo łez i ściśniętych wzruszeniem gardeł. Cudowne to było przeżycie. Wieczorem po tym koncercie w wielu sypialniach było jak w piosence "Raissa", a więc "wielu poczuło się wzajemnie, bez ambicji, wstydu i lęku", więc jadąc do domu wiedzieliśmy, że "ja będę w Tobie, a ty będziesz we mnie". I w sumie o to modlić się trzeba. Niech dzień w dzień, tak kończy się i zaczyna wszystkim dzień. Po raz pierwszy byłem na koncercie, gdzie zespół Strachy na Lachy grał aż dwie godziny. Bardzo bardzo bardzo Was zachęcamy. Śledźcie ich stronę w internecie i kupujcie bilety, a potem przybieżajcie na ich koncerty jak po wodę z Kany Galilejskiej.

KONCERT ZESPOŁU STRACHY NA LACHY

Bielskie Centrum Kultury im. Marii Koterbskiej w Bielsku-Białej.

10 marca 2023 roku.

297 706 wyświetleń
4773 teksty
34 obserwujących
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy!