Menu
Gildia Pióra na Patronite

Metoda na bezsenność...

Zawsze wydawało mi się, że książka, zwłaszcza powieść, powinna o czymś być. Powinna zawierać ciąg wydarzeń, jakąś fabułę... Nawet opis strumienia świadomości, podświadomości czy innych zjawisk zachodzących tu i ówdzie, też być powinien o czymś. Tymczasem dostałam do ręki utwór, który dla mnie okazał się tekstem o niczym. Ot, takie sobie luźne notatki, niby to z życia
wzięte, niby z księżyca, a w sumie sam diabeł nie będzie wiedział skąd, jeśli książkę przeczyta. Narrator męczy się sam ze sobą, bo to niby chciałby być przeciw, ale nie wiadomo dlaczego na samej chcicy się kończy. Niby bidulek coś tak robi, ale nie wie właściwie po co. W końcu nie mogąc sobie na cokolwiek pozwolić, wsiada do samolotu i odlatuje. Żeby to przynajmniej do Afryki z misją charytatywną.... nic z tego. Stać go jedynie na znane lotnisko. Od kilku lat cierpię na bezsenność. Zmuszając moje oczy i mój umysł do czytania wątpliwej jakości zwierzeń narratora, zasypiałam... Cóż.... można napisać książkę o niczym, można ją wydać w twardej okładce i zarobić na tym... A tyle książek czeka na wydanie, a tylu autorów czeka na sponsorów. Niżej lub wyżej podpisana też.

458 wyświetleń
9 tekstów
1 obserwujący
  • Wilkołak

    17 February 2024, 14:35

    Wreszcie jakaś "recenzja" krytyczna (wiem, masło maślane), temu lajk ode mnie. 😉