Menu
Gildia Pióra na Patronite

"Ja byłem psem, który tracił ludzi"..

MagdalenaKw

“Mam na imię jutro” Damiana Dibbena to kolejna, starannie wydana książka z serii butikowej Albatrosa. Przede wszystkim przyciąga wzrok piękną okładką, ale jej fabuła jest równie interesująca - lekko nostalgiczna, owiana nutką tajemnicy i tęsknoty.

Teksty z obrazami - "Ja byłem psem, który tracił ludzi".. - MagdalenaKw
"Ja byłem psem, który tracił ludzi".. - MagdalenaKw

Jutro to imię psa, wiernego towarzysza Valentyna. Jutro stał się nieśmiertelny dzięki swemu panu. Valentyne bowiem wynalazł magiczna miksturę, sprawdził na sobie jej działanie, a potem zaaplikował ją swemu psu, najlepszemu przyjacielowi, bez którego nie mógł żyć. I tak przez dziesiątki lat szli przez życie obok siebie Valentyne i jego pies. Pan dzielił się ze swym przyjacielem nie tylko miejscem do spania i jedzeniem, ale też wiedzą i przemyśleniami. Byli nierozłączni aż do czasu, kiedy w Wenecji podczas zwiedzania katedry Valentyne zniknął bez śladu, a pies szukał go i czekał. Codziennie przychodził na schody katedry i wypatrywał swego pana, a trwało to ponad sto lat. Pies czekał i wspominał swoje życie u boku Valentyne, tęsknił, rozglądał się i szukał. Nie tylko Jutro szukał swojego pana, w ślad za nimi podążał tajemniczy Vilder, człowiek z przeszłości, również posiadający dar wiecznego życia. Czy Jutro odnajdzie swego pana, czy nie przeszkodzi im w tym Vilder? O tym musicie już sami się przekonać, zatem koniecznie przeczytajcie tę książkę!
“Mam na imię Jutro” to powieść z pogranicza realizmu magicznego z elementami obyczajowymi i fantastycznymi. Cała historia została opowiedziana z punktu widzenia psa, Jutro jest jedynym narratorem w książce i wraz z nim wędrujemy po Europie, przemieszczając się pomiędzy dwoma planami czasowymi: początkami XVII i XIX wieku. Sposób opowiadania tej historii jest bardzo ważny ze względu na to, że narracja prowadzona przez psa najdobitniej pokazuje pewne skrajności w zachowaniach ludzi, bezsensowność wojny i jej okrucieństwa. Człowiek - ta najdoskonalsza, wydawałoby się, istota na ziemi, zdolna do tworzenia wspaniałych, artystycznych dzieł muzycznych czy malarskich jest też w stanie prowadzić krwawe wojny, mordować, zabijać, gwałcić, okrutnie się mścić. Nieprzypadkowo zatem na kartach powieści pojawia się wielu wybitnych twórców o ponadczasowym dorobku - Tycjan, Schubert, Mozart, Szekspir. Zgrabne nawiązanie do tych wybitnych postaci i ich dzieł jeszcze wyraźniej pozwala dostrzec kontrasty między potęgą umysłu człowieka, która może też zostać wykorzystana do niecnych, okrutnych czynów.
Jestem pod wrażeniem tej książki, pięknej opowieści o niezwykłej przyjaźni psa i człowieka, a może raczej o ich bezwarunkowej miłości. Wzajemne oddanie i wielki szacunek w relacjach człowiek- zwierzę emanuje z kart tej książki, czego nie można powiedzieć o skomplikowanych międzyludzkich relacjach, które tutaj pokazano na zasadzie przeciwieństwa. Opowieść porusza i rozczula, choć momentami wywołuje i inne uczucia - strach, przerażenie, trwogę. Została napisana przyjemnym w odbiorze językiem, a barwne opisy nasycone barwami, zapachami przemawiają do wyobraźni.
Całość jest naprawdę wzruszającą historią o przebaczaniu, przyjaźni, poświęceniu i znajdowaniu radości w życiu, które może być bardzo ulotne. Zżyłam się z bohaterami i śledziłam akcję z zapartym tchem. Uważam, że to literatura, która skłania do przemyśleń, wywołując wiele refleksji na temat kondycji człowieka. Myślę, że “Mam na imię Jutro” spodoba się nie tylko miłośnikom psów, ale i tym, którzy lubią literaturę piękną z przesłaniem. Zapraszam więc do fascynującej, nostalgicznej, pełnej wspomnień podróży przez wieki i kraje wraz z naszymi bohaterami.
"Człowiek, który trzyma przy sobie psy, traci ich wiele w ciągu życia. Ja byłem psem, który tracił ludzi. Czas odbiera mi wszystko i wszystkich, których obdarzyłem miłością."

193 wyświetlenia
5 tekstów
1 obserwujący
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy!