Menu
Gildia Pióra na Patronite

Fragment: "Kobieta we łzach"

Wówczas nie wiedziała, jaki był rzeczywisty cel wizyty gości. Wydawało jej się, że jest jakaś szansa na zmianę. Przyszli pierwsi, będą następni.

- Może im przeszło, teraz będzie inaczej? Może to tylko szok z powodu śmierci jej syna? Może nie mogli pogodzić się z faktem, podobnie jak ona? Może zwyczajnie nie wiedzieli, jak rozmawiać? - Myśli kłębiły się, jakby próbowała walczyć z rzeczywistością.

Między czasie, podczas sprzątania mieszkania, coś znalazła.
- Co to może być? - Myślała, patrząc na mały, bliżej nieokreślony przedmiot, który znalazła w trakcie odkurzania tam, gdzie siedział jej gość.

- Na pewno mu wypadło — Tłumaczyła sobie — ale to dziwne. Dlaczego niczego nie przypomina? - Faktycznie nie przypominał żadnego przedmiotu, jaki dotychczas znała. Świat elektroniki, jemu pokrewne nowoczesności, były jej zupełnie obce.

Pytała więc bliskich, znajomych, ale nikt nie wiedział, co to jest. Nikt tego nie znał. Dziwne.

- Przedmiot, jak przedmiot. Drobiazg jak drobiazg. Wypadł pewnie komuś z kieszeni, trzeba wyrzucić i tyle. Nic znaczącego. - Odpowiedział ktoś, wzruszając ramionami. W sumie miał rację. Zazwyczaj sama by tak postąpiła, a teraz, jakby coś pchało ją do tego, by dociec, co robił w jej mieszkaniu? Dlaczego?

Za każdy raz, kiedy miała wyrzucić go do kosza, powstawało wiele nowych pytań. - Skąd się tu wziął, dlaczego, po co? Czy gość mógł to zwyczajnie zgubić? Jeżeli tak, to jakim sposobem znalazło się pod łóżkiem? Faktycznie siedział blisko, ale przecież nie tam. Czemu tak dziwnie się zachowywał, wyginał, peszył. Gdy niespodziewanie weszła, sprawiał wrażenie, jakby nakryła go na czymś nieodpowiednim. Mimo ciągłych rozmyślań nie znajdowała sensu w tym co widziała. Nie rozumiała, co się dzieje. Może faktycznie była zbyt podejrzliwa?
Postanowiła wykonać ostatnią próbę. Poszła do specjalisty, pracującego kilka przecznic dalej. Pytała o ceny, usługi. Przy okazji zapytała też o przedmiot, który znalazła.

Młody mężczyzna, na widok przedmiotu roześmiał się, mówiąc:
- To "pluskwa". Taki nadajnik. Skąd pani go wzięła? Zgubił ktoś na chodniku? - pytał po równo zaskoczony, co rozbawiony.
- "Pluskwa"? Czyli podsłuch? - Znalazłam go w pokoju. - odpowiedziała łamiącym się głosem.

01.04.2024
Fragment: "Kobieta we łzach"

5952 wyświetlenia
150 tekstów
6 obserwujących
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy!