Menu
Gildia Pióra na Patronite

Miasto, które zanika we mgle, 2

Sage-Mode

Sage-Mode

W ostatnim czasie Izydor żył w odosobnieniu. Taki los spotykał wygnańca, który niebawem miał rozpocząć zupełnie nową podróż. W jego przypadku wygnanie było nieuniknione. Nie zamierzał nawet okłamywać samego siebie, iż we wszystkim, co robił, starał się robić to w sposób należyty. Zdawał sobie sprawę, iż dopuścił się szeregu zaniedbać, które zaowocowały jego wygnaniem.

Taki los spotykał człowieka, gdy ten odwrócił się od Bogów, zbyt mocno zamknięty w egotycznym świecie, w którym nie istniały światło, a wyłącznie mrok i próżność, silne popędy i niezadowolenie z samego siebie, silny lęk i stres, jak również nieumiejętność radzenia sobie z tego rodzaju doznaniami.

Jedyną, pozytywną kwestią w całej, tej sytuacji, były wiedza i mądrość, których teraz dostąpił. Było to jednak, w gruncie rzeczy, bez znaczenia. W pewnym sensie spóźnił się ze swoim życiem, dlatego postępował teraz spokojnie i ostrożnie, badał swoje wnętrze, by mieć jak najgłębszą świadomość w momencie, gdy przyjdzie mu umrzeć. Taki los zdawał się być nieunikniony, wydawał się wręcz zupełnie oczywisty i naturalny. Nie walczył już ze śmiercią, a co więcej - przestał zabiegać o własną nieśmiertelność w rzeczywistym świecie, ponieważ było to staranie ulotne, złudne, a nawet fałszywe, które poprzedzały pycha, próżność, zbytnie zapatrzenia we własną osobę.

Finalnie jednak, świadomy tego, iż jego koniec był już bliski, czuł się nie tylko pogodzony z całą sytuacją. W pewnym sensie odczuwał nie tylko spokój, ale również cichą radość. Zdawał sobie sprawę, iż najpewniej jego kolejna podróż zawiedzie go w rodzinne, duchowe strony, z których uprzednio wyruszył tu, na ziemię. Nie zamierzał również w tej sytuacji okłamywać ani siebie, ani Rodziców, których na nowo spotka. Zdawał sobie sprawę z własnej ułomności, szeregu porażek, a nawet głupoty. Jego powrót był powrotem, w którym zamierzał przeprosić za własne przeoczenia i przewinienia. Jednocześnie była w nim głęboka tęsknota do rodzinnego domu. Od wielu lat czuł się zagubiony w tym świecie. Potrzebował Matki i Ojca, którzy byli gdzieś daleko, potrzebował ich wsparcia i rozmowy. Żył jak sierota na tym świecie. Tęsknił za siostrą, z którą mógłby toczyć rozmowy, śmiać się, chodzić na przechadzki. Tęsknił za braćmi, którzy byli starsi od niego, a zatem mogli przekazać mu cenne doświadczenie i wiedzę. Zdaje się, iż jako ten najmłodszy, był krnąbrny, niepokorny i zadufany w sobie. Widocznie musiał pojawić się na tym świecie, by uzmysłowić sobie, iż nie był jeszcze wystarczająco gotowy, by spełnić swoją misję, jaką przekazali mu Rodzice, a której wcześniej nie rozumiał. Pośpieszył się z decyzją, by przyjąć ludzką formę, zstąpić pomiędzy ludzi - zdawało mu się, iż jest gotowy, jednak świat zaskoczył go w tak wielu płaszczyznach, iż zdaje się, musiał odnieść klęskę w spotkaniu ze światem, by nabrać pokory, skromności, dojrzeć w swym wnętrzu i dojrzalszym, wrócić w rodzinne strony, by tam następnie móc dalej się rozwijać i gdy przyjdzie jego faktyczny moment, powrócić w swej ludzkiej formie.

2793 wyświetlenia
80 tekstów
3 obserwujących
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy!