Menu
Gildia Pióra na Patronite

DZIEWCZYNA Z NOWEGO YORKU

Em

Em

Przyniosłam walizkę do sypialni i zaczęłam wkładać do niej wszystkie ubrania, które niedawno wyjęłam z pralni. Dbałam o to, aby nic się nie pogniotło. Koszule wkładałam razem, zaraz obok nich spodnie, do bocznej kieszeni krawaty…

Jestem perfekcjonistką. Nie mogłam dopuścić, żeby coś było nierówno włożone.
Bałagan razi mnie w oczy.
Na sam wierzch położyłam jego koszulki. Teatralnie otarłam ręką pot z czoła, gdy nagle uświadomiłam sobie, że nie ma mojego pierścionka zaręczynowego.
- Powinnam była już dawno zanieść go do jubilera.
To nie pierwszy raz, kiedy mi spadł. Był za duży jak na moje drobne palce. Klęknęłam nad walizką i zaczęłam go szukać. Zerkałam we wszystkie boki. Oddzielałam każdą pojedynczą bluzkę, żeby sprawdzić, czy nie ukrył się pomiędzy warstwami. Gdy w końcu go znalazłam, z radością ubrałam go na serdeczny palec. Patrzyłam się na dwunastokaratowy diament z uśmiechem na twarzy.
Przypomniałam sobie dzień naszego ślubu. Przyłożyłam rękę do serca i z rozmarzeniem wspominałam tamtą chwilę. Stałam na ołtarzu w pięknej, białej sukni do ziemi i wpatrywałam się w jego cudne oczy.
Zamknęłam swoje głęboko wzdychając.
Dokładnie pamiętam moment, gdy pierwszy raz mój mąż wsunął mi na palec pierścionek. Nigdy nie zapomnę jak przyglądałam się błyskotce i po chwili powiedziałam „To białe złoto! Moje ulubione!”
- Jak wrócimy, to koniecznie muszę iść go zmniejszyć – kończę marzyć – Nie chcę przecież, żeby mi się na dobre zgubił.
Powoli i starannie zapięłam walizkę (żeby zamek się nie zaciął), a następnie na rączce umieściłam plakietkę z napisem: należy do.
Wzięłam długopis i w wyznaczonej linijce napisałam:
Christiana Smitha.
Kocham uszczęśliwiać mojego męża - spakowałam mu walizkę. Robię dla niego też wiele innych rzeczy: gotuję obiad, ścielę łóżko, piorę, sprzątam – to wszystko z miłości do niego.
- Choć kochanie, zaraz się spóźnimy na samolot! – słyszę jego głos z dołu.
Jestem niezwykle podekscytowana na tą podróż. Tydzień temu oznajmił mi, że wyjeżdża w delegację do Nowego Jorku. Byłam niezwykle szczęśliwa.
Nowy Jork… od zawsze marzyłam, żeby zwiedzić to miasto. Nigdy nie miałam okazji podróżować, a Nowy Jork śnił mi się po nocach, od kiedy byłam małą dziewczynką. Wyobrażałam siebie przechadzającą się po Times Square wieczorową porą, siedzącą na ławeczce w Central Parku, jadącą żółtą taksówką… Gdy mój mąż oznajmił mi, że tam wyjeżdża, od razu przypomniały mi się wszystkie moje marzenia.
Jest taki kochany, że pozwolił mi lecieć razem z nim. Na początku nie był zbyt przekonany, ale później się zgodził i to była druga najpiękniejsza chwila w moim życiu – pierwszą był ślub.
Na lotnisku cały czas uśmiechałam się od ucha do ucha. Nie mogłam uwierzyć, że odwiedzę miasto z moich snów wraz z ukochanym. Planowałam też coś wyjątkowego. Zbliżała się nasza dwu- miesięcznica ślubu i świętowanie jej w Wielkim Mieście na pewno ucieszy mojego męża.

- Może przejdziesz się po mieście, gdy mnie nie będzie. Nie siedź cały czas w pokoju hotelowym – oznajmił mój ukochany następnego dnia rano.
Właśnie miał wychodzić na spotkanie biznesowe i planował wrócić dopiero wieczorem. W końcu przyjechał tu pracować, dlatego ja podczas jego nieobecności chciałam przygotować niespodziankę.
- Nie martw się, nie tylko ty masz plany na dzisiaj – odparłam, w tym samym czasie zawiązując mu krawat.
Gdy skończyłam, położyłam dłonie na jego klatce piersiowej, a on delikatnie objął mnie w talii.
- Dobrze, cieszę się.
Jego głos był taki piękny i czuły. Jest najukochańszą osobą na świecie.
Lekko nachylił się i subtelnie mnie pocałował.
- Czas już na mnie…
Machałam mu przez okno na pożegnanie chyba z dwie minuty. On stał na chodniku i również mi machał, a przechodni mijali go co sekundę. Energicznie wymachiwałam ręką cały czas szeroko się uśmiechając. Przesłałam mu jeszcze buziaka, a on zrobił to samo i szybko odszedł.
Padłam na łóżko trzymając się za serce. Jaki on jest wspaniały…
Marzy mi się romantyczny wieczór, tylko we dwoje. To właśnie chciałam przygotować na naszą dwu-miesięcznicę. Nie mieliśmy jeszcze swojego pierwszego razu i uważam, że teraz jest odpowiednia pora, aby to zmienić. Chcę, aby ten długo wyczekiwany dzień był idealny.
Będzie idealny.
Muszę tylko o to zadbać.

Szłam wzdłuż urokliwej uliczki i trzymałam w rękach małą torebeczkę. Witałam się ze wszystkimi ludźmi napotkanymi na chodniku. Humor mi dopisywał.
Pierwszym moim zadaniem było kupienie musującego szampana. Nic tak nie umila uczuciowego wieczoru z ukochaną żoną, jak ekskluzywny alkohol.
- To ulubiony szampan mojego męża – odparłam zadowolona do kasjera.
Podziękowałam ślicznie, gdy podał mi butelkę i wyszłam cała w skowronkach.
Następnie udałam się do cukierni, aby złożyć zamówienie na biały tort. Biały, tak jak moja suknia ślubna. Kupiłam także zestaw serwetek i sztućce, aby można było kulturalnie zjeść ciasto.
Później udałam się do kwiaciarni po najbardziej czerwone róże w całym mieście. Kwiaty dla mojej drugiej połówki nie mogą być byle jakie! Spędziłam godzinę na porównywaniu, które z nich mają najbardziej głęboki odcień czerwieni.
Przed zachodem słońca udałam się jeszcze w te wszystkie wymarzone miejsca, które chciałam odwiedzić w Nowym Jorku.
Po udanym dniu wróciłam do hotelu. Zaczęło się ściemniać.
Wszystko dokładnie poukrywałam, aby Christian niczego nie zauważył. Oczekiwałam na jego powrót siedząc na krawędzi łóżka.
- Witaj kochanie, jak było? – zapytałam, gdy tylko przekroczył próg pokoju.
Miał dość mocno czerwoną twarz, co znaczyło że napił się dużo wina. Miał rozszerzone źrenice, co znaczyło że był albo zestresowany albo podekscytowany.
Ponowiłam pytanie. Uśmiechnął się.
- Baaardzo fajnie – trochę bełkotał.
Pomogłam mu się przebrać w piżamę i położyć do łóżka. Cieszę się, że spotkanie mu się podobało. Jutro czeka go to samo.

Miałam coraz mniej czasu do przyjścia Christiana, a w tym pokoju cały czas panował bałagan. To dziś. Nasza dwu-miesięcznica ślubu. Od rana sprzątałam wszystko na błysk. Podłogę w łazience umyłam nawet dwa razy. Mimo tego, wciąż mi coś nie pasowało. Jedna poduszka leżała krzywo, buty nie były ułożone w równej linii, widelec na stole leżał za blisko serwetek… Biegałam po całym pomieszczeniu i wszystko poprawiałam.
Bałagan razi mnie w oczy.
Nie wyobrażałam sobie naszego pierwszego razu w takim nieładzie.
Według moich obliczeń, mój mąż miał zjawić się tu za około 15 minut. Przed jego wyjściem powiedziałam mu, że wrócę do pokoju bardzo późno. Chciałam, żeby nie spodziewał się mnie tutaj.
Nalałam szampana do kieliszków, po raz ostatni poprawiłam sztućce i rozłożyłam płatki róż na pościeli. Sypałam je w kształt serca, aby było jeszcze bardziej romantycznie. Odsunęłam się od łóżka i cicho zaczęłam klaskać w dłonie. Byłam z siebie bardzo dumna.
Usłyszałam kroki.
Błyskawicznie zgasiłam światło i ukryłam się w łazience. Chcąc widzieć jego reakcję, zbliżyłam się do drzwi i obserwowałam wszystko przez dziurkę od klucza.
- Choć, mam duży pokój tylko dla siebie – usłyszałam głos Christiana.
Byłam zdezorientowana. Światło zapaliło się, a po chwili ktoś obcy się odezwał.
- Ooo, przygotowałeś to wszystko dla mnie?
To była kobieta. Weszła tu wraz z moim mężem. Nachyliłam się jeszcze bardziej, aby nic mi nie umknęło. Kim ona była? Co tutaj robiła?
Stali dokładnie przy łóżku, czyli naprzeciwko drzwi łazienki. Dziewczyna miała długie brązowe włosy, prawie do pasa. Ubrana była w obcisłą, czerwoną sukienkę i wysokie szpilki. Wyglądała na co najmniej 10 lat młodszą ode mnie.
Zaczęła dotykać go po twarzy. Christian stał chwilę zmieszany, ale po chwili odparł:
- Taak, dla ciebie wszystko.
Złapał ją za talię, a następnie zaczęli się całować. Ona przesuwała swoje ręce coraz niżej, aż prawie włożyła mu rękę do spodni. On cicho zajęczał, a potem wreszcie się odkleili. Powoli rozpinał jej dekolt, a gdy to zrobił, zaczął dotykać jej piersi.
Nie mogłam wykrztusić z siebie żadnego słowa. Oglądałam to wszystko jak wryta.
Ona ściągnęła mu marynarkę i rzuciła gdzieś w kąt. Potem on całował ją po szyi, a jej wyraźnie się to podobało. W czasie, gdy Christian dostarczał jej przyjemności, ona rozpięła mu rozporek i ściągnęła spodnie. Mój mąż pomógł kochance pozbyć się sukienki. Rozbierali siebie nawzajem, cały czas się całując. Gdy byli już zupełnie nadzy, padli na łóżko.
Łzy pociekły mi po policzku. Poczułam, jak moje serce pękło na pół. Obserwowanie tego, sprawiało mi gigantyczny ból. Byłam zbyt roztrzęsiona, aby zareagować.
On na niej leżał i dotykali się po całym ciele. Wszystko widziałam. Wszystko słyszałam.
Gdy przeszli do rzeczy, zrobiło mi się niedobrze. Zakryłam ręką usta, bo wydawało mi się, że zwymiotuję. Nie mogłam uwierzyć. Czułam, że zaraz dostanę ataku paniki.
- Jesteś najseksowniejszym mężczyzną, jakiego poznałam.
To zdanie powiedziała zupełnie obca kobieta do m o j e g o m ę ż a.
Mojego!
To ja wzięłam z nim ślub!
To ja zachowywałam dla niego czystość!
Tyle dla niego zrobiłam, a on tak po prostu mnie zdradził!
W naszą dwu-miesięcznicę uprawia seks z jakąś dziewczyną z Nowego Jorku!
To miał być nasz pierwszy raz!
N a s z!
Zalewałam się łzami. Oddychałam coraz szybciej. Chciałam przestać na to patrzeć, ale nie mogłam nawet ruszyć swoim ciałem. To była tortura.
Obściskiwali się coraz intensywniej. Zdążyli pognieść już całą kołdrę i zrzucić poduszki na ziemię.
Cała się trzęsłam i szlochałam najgłośniej w swoim życiu. Nie mogłam znieść tego bólu.
To był istny bałagan.
Nie miałam tu na myśli bałaganu w pokoju…
To, co on z nią robił, było istnym bałaganem.
Bałagan razi mnie w oczy.
Ten doszczętnie mi je wypalił.
Zostały już na zawsze skażone tym widokiem.
Odzyskałam kontrolę nad swoim ciałem. Opanowała mnie rozpacz i wściekłość. Krzyknęłam i z impetem otworzyłam drzwi. Christian spojrzał się na mnie z niedowierzaniem, a dziewczyna odepchnęła go i przykryła się kołdrą. Staliśmy tak chwilę, a ja nie przestawałam płakać.
- Yyy, kochanie… daj mi to wyjaśnić!
Ruszył w moją stronę, ale ja nie chciałam go słuchać. Nie mogłam na niego patrzeć. Kiedyś, wpatrując się w jego twarz dostrzegałam czułość i miłość. Teraz widziałam jedynie jak posuwa jakąś obcą kobietę. Nie mogłam tego znieść. To, co zobaczyłam, zostanie już ze mną na zawsze. Był tylko jeden sposób, żeby pozbyć się tej okropnej wizji.
Christian próbował złapać mnie za rękę, ale ja wyrwałam się i chwyciłam za widelec leżący na stole. Wybiegłam z pokoju i trzasnęłam drzwiami. Zablokowałam klamkę krzesłem, które stało na korytarzu. Słyszałam, jak Christian agresywnie szarpie za klamkę i krzyczy, abym mu otworzyła.
Drżącą ręką wbiłam sobie widelec w oko.
Christian nadal dobijał się do drzwi, a ja przekręciłam sztuciec, który doszczętnie rozwalił mój narząd. Wzięłam głęboki wdech i pociągnęłam. Oko lekko oderwało się od oczodołu i nabiło się na widelec.
Nie wiem nawet co bolało bardziej – to, czy moje doszczętnie złamane serce.
Musiałam rozerwać wszystkie mięśnie, które trzymały moje oko, dlatego ciągnęłam tak długo, dopóki się nie urwały. Czułam rozdzierane tkanki wewnątrz czaszki. Czułam niewyobrażalny ból.
Widelec był cały we krwi. Po policzku spływały mi płyny ustrojowe zmieszane ze łzami. Opuszkami palców wyjęłam moją gałkę oczną z widelca i rzuciłam ją na podłogę.
Christian walił w drzwi tak mocno, że już prawie je wywarzył.
Krew nie przestawała mi lecieć z pustej dziury.
- Wytłumaczę ci to, obiecuję! Otwórz już te przeklęte drzwi! – Christian krzyczał i nieprzerwanie uderzał.
Nie miałam zamiaru mu otwierać. Musiałam najpierw pozbyć się moich skażonych oczu. Energicznym i pewnym ruchem wbiłam ostrze w drugie oko. Powtórzyłam cały, bolesny proces i w końcu wydłubałam sobie drugą gałkę.
Pozbawiłam się całkowicie możliwości widzenia.
I
Dobrze…
Słyszałam kroki na korytarzu i jakieś głosy, które były coraz bliżej mnie.
- Proszę pani, co pani robi?! Niech ktoś wezwie karetkę!
Mimo przerażenia innych ludzi, ja nie odczuwałam żadnego strachu.
Kąciki ust samoistnie podniosły mi się do góry…

Już żaden bałagan nie będzie raził mnie w oczy.

67 wyświetleń
3 teksty
1 obserwujący
  • Victoria Angel

    24 March 2024, 17:00

    Zamiast sobie samej widelcem wydłubać oczy powinna tej kobiecie jedno oko, a drugie oko powinna przed ich zdradliwym zbliżeniem wydłubać swojemu mężowi. To byłoby sprawiedliwsze.

    • Bianka97

      24 March 2024, 17:42

      Czy jesteś zwolenniczką prawa „oko za oko, ząb za ząb”? Gdyby to zrobiła, też by sobie zmarnowała życie, bo co to za życie w więzieniu.
      Ale jak można się tak okaleczyć dla faceta, który nie grzeszy inteligencją. Nie znalazłam w opowiadaniu ani jednej jego cechy charakteru, która by powodowała takie zauroczenie i poddaństwo bohaterki. To jakiś ograniczony umysłowo typ, co zaprasza kochankę do pokoju hotelowego, do którego może w każdej chwili wejść żona. A już po wejściu widzi przygotowania żony i nie wycofuje się, tylko to wszystko burzy.
      Jeżeli chciałaby się zemścić, to na nim - boleśnie ale w sferze emocjonalnej, finezyjnie i inteligentnie. A najlepiej, jakby znalazła mężczyznę mądrego i kochającego.

      od Eneida
    • Victoria Angel

      24 March 2024, 17:55

      Dla mnie to nonsensowne wydłubywanie sobie samej oczów. Dlatego napisałam, że jak miała ochotę się zemścić to na obojgu, bo oboje byli winni. Lepiej odbyć karę pozbawienia wolności, niż całe życie przeżyć nic nie widząc.

    • Bianka97

      24 March 2024, 18:00

      Emocje to złe doradczynie. Ale dlaczego uważasz, że oboje byli winni? Może ta kochanka też była oszukiwana przez tego "amanta" ?

    • Victoria Angel

      24 March 2024, 18:18

      Patrząc z Twojego punktu widzenia to i tej obcej kobiecie brakowało bystrości, bo zanim poszła z nim do łóżka na oczach jego żony, powinna sprawdzić z kim do łóżka zmierza. Więcej czasu na to poświęcić. Po to się myśli.